❌Jeżdżę na turnieje w całej Polsce i wiecie, co często widzę zamiast święta piłki nożnej dla dzieciaków? Sfrustrowanych dorosłych, atakujących sędziów za dosłownie każdą decyzję – nieważne, w którą stronę był gwizdek.
Ludzie kochani! Na turnieje dzieciaków przyjeżdżają młodzi, początkujący sędziowie, którzy dopiero się uczą – tak jak Wasze dzieci! Twoje dziecko nie jest na poziomie Lewandowskiego, popełnia czasem błędy. Nikt nie oczekuje od niego, że nie będzie tego robił. Dlaczego zatem od arbitrów, którzy sędziują na pierwszym, drugim, a może trzecim meczu w swoim życiu, oczekujecie, że będą drugim Marciniakiem?
Zarówno młodzi sportowcy, jak i młodzi sędziowie są na początku swojej drogi. Oni też mają prawo do błędów, nauki i rozwoju. Dlaczego więc, zamiast ich wspierać, tak często reagujemy negatywnie, a nawet agresywnie? A przecież obok są dzieci, które od małego wychowujemy w kulturze wiecznych dyskusji z sędzią i negowania jego zdania.
Sędziowanie to ogromne wyzwanie. Na turnieju siedmiolatków nie ma VARu, żeby w kryzysowej sytuacji upewnić się, czy na pewno nie było faulu. Trzeba decydować tu i teraz, a to z łatwością przychodzi dopiero po zdobyciu doświadczenia. Kiedy i gdzie oni mają się uczyć, jeśli nie na turniejach z dziećmi, gdzie teoretycznie nie powinno być presji?
Wiecie, że wielu młodych sędziów rezygnuje, zanim na dobre zacznie? Ja byłem takim sędzią! Przez jeden sezon jeździłem na mecze w roli arbitra i bardzo szybko stwierdziłem, że nie będę zbierał wyzwisk, skoro nic z tym nie mogę zrobić – 100 zł nie jest tego warte.
Ale jest sporo osób, które nie mają takiego warsztatu jak ja. U mnie decyzja o rezygnacji wynikała z poczucia własnej wartości – nie pozwoliłem sobie na takie traktowanie. A ile jest takich ludzi, którzy nie są w stanie znieść krytyki z trybun? A przecież zaczynają od turniejów, sparingów i meczów najniższych lig! Ktoś powie: nie nadaje się, to niech zrezygnuje. Ale to nie jest tylko ich problem. To problem, który dotyka nas wszystkich – brak sędziów staje się coraz bardziej odczuwalny.
Turnieje komercyjne często muszą odbywać się bez wystarczającej liczby sędziów, bo ci, którzy mogliby sędziować, po prostu nie chcą już tego robić (Tym bardziej, że tam roszczeniowość rodziców/trenerów jest jeszcze większa). Związek Piłki Nożnej coraz częściej wystawia okrojone składy sędziowskie na mecze ligowe, bo brakuje ludzi gotowych do pracy w takich warunkach. A zamiast szukać rozwiązania poprzez budowanie świadomości, edukacji, to my jak zwykle – przyklejamy plaster na złamanie otwarte. Po co zająć się problemem, skoro można dopuścić sędziowanie bez kursu (na podstawie licencji trenera)? Naprawdę, przez to podejście obudzimy się kiedyś z ręką w nocniku.
Wyobraźmy sobie, co czuje taki młody sędzia, który próbuje dać z siebie wszystko, ale zamiast wsparcia słyszy tylko krytykę. Jeśli my, dorośli, nie okażemy im szacunku, to kto to zrobi? Przecież bez sędziów nie ma gry! Bez nich dzieci nie będą mogły rozwijać swojej pasji, a my nie będziemy mieli kogo dopingować na boisku.
Czy naprawdę chcemy przyczyniać się do tego, że piłka nożna w naszym kraju staje się coraz trudniejsza do uprawiania? Jeśli widzisz rodzica/trenera, który wywiera niepotrzebną presję na sędziego, nie bój się zareagować. Zwróć mu uwagę. Pamiętaj, że jeśli my trenerzy, kibice i rodzice, nie będziemy wspólnie wspierać młodych sędziów, to wkrótce nie będzie miał kto prowadzić meczów ani dzieci, ani seniorów.
Dbajmy o młodych sędziów, bo to oni będą decydować o przyszłości piłki nożnej w naszym kraju. Wspierajmy ich, tak jak wspieramy nasze dzieci, bo tylko razem możemy stworzyć środowisko, w którym wszyscy – zarówno piłkarze, jak i sędziowie – będą mogli się rozwijać i cieszyć grą.
Zawsze powtarzam, że piłka nożna to więcej niż tylko sport – to wspólna pasja i sposób na życie. Nie niszczmy tego, co tak bardzo kochamy.